Idąc na fali włosomaniactwa, postanowiłam zmienić szampon na delikatniejszy. A ponieważ miałam pod ręką szampon dla dzieci Avon to postanowiłam go wypróbować... Mój błąd, że nie spojrzałam na skład, licząc na to, że produkt dla dzieci musi być delikatny. No cóż, smutna prawda wygląda tak, że wcale nie musi. W sumie miałam już jedną nauczkę po wakacyjnej przygodzie z szamponem Johnson&Johnson, ale wtedy nie zwracałam jeszcze na to szczególnej uwagi, więc jakoś nie wzięłam tego pod uwagę.
Ale wracając do tematu:
Generalnie szampon myje dobrze, natomiast dla moich włosów jest zdecydowanie zbyt agresywny. Myślę, że lepiej by się sprawdził jako żel pod prysznic, ale to będę musiała dopiero sprawdzić. Po 3 tygodniach używania trochę wysuszył mi włosy. Nie jest to może jakieś drastyczne przesuszenie, ale jednak. Nie zawiera w składzie SLS ani SLES, ale za to ma 3 inne substancje myjące z których dwie są łagodne, natomiast Sodium Trideceth Sulfate już mniej. Nie udało mi się znaleźć za dużo na jego temat, ale jest porównywalny do SLS-ów. Ponadto zawiera polimery nie zalecane do stosowania przez dziewczyny kręconowłose.
Z plusów - podoba mi się jego konsystencja i zapach. Świetnie się pieni i naprawdę dokładnie domywa włosy - wystarczy jedno mycie, aby oczyścić je z olejów, czy nafty. Jest również wydajny. Przy myciu co drugi dzień, a czasem nawet codziennie nie zużyłam nawet połowy opakowania.
Ja na pewno już do niego nie wrócę i na pewno również nie będę go używać na moim dziecku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz